Rozdział 7 część I
p.s przeczytajcie notkę
Jechaliśmy już od ponad godziny. Czułam się fatalnie. Brzuch bolał mnie z nerwów, czułam się jakby przejechał po mnie walec, bo jestem nie wyspana, a do tego nie wzięłam tabletek, które powinnam brać codziennie rano.
Patrzyłam przybita na okno i nie mogłam przestać myśleć o tym czy się nie pomylę, czy się nie wywrócę na scenie czy co powiedzą na to fanki. Miałam ochotę rozpłakać się jak mała dziewczynka. W pewnym momencie poczułam, że ktoś siada koło mnie. Odwróciłam wzrok w stronę tej osoby. Była to Lucy. Lekko się uśmiechnęła.
-Młoda co się stało? - Zapytała
-Nic. Po prostu się denerwuję.
-Ty? Niby czym? Dziewczyna, która świetnie umie choreografię, do tego jest śliczna boi się tego, że nie da sobie rady? Jessica, proszę Cię. Nawet tak nie myśl.
Nic jej nie odpowiedziałam, jedynie uśmiechnęłam się.
-Ej, dziewczyny? Możemy pogadać? - Zapytała Jade.
-Tak, jasne. - Odpowiedziałam.
Wiedziałam, że coś się stało. Dziewczyny są takie, że nigdy nie pytały się czy możemy pogadać, więc czekała nas poważna rozmowa.
-Odchodzimy. - Powiedziały chórkiem.
-Że co ? -Zapytała Lucy.
Byłam załamana. Wiedziałam, że to także oznacza koniec Nas. Albo nawet mnie.
-Wyjeżdżamy do Anglii. Przepraszam.
-Żartujecie, prawda?
-Nie. Przenosimy się I.am.me.
-Nie! Kurwa! Nie! Dlaczego akurat tam? Miałyśmy umowę, że możemy przenieś się wszędzie ale nie do nich. - Stwierdziła Lucy. Wiem, że była zirytowana, ale za wszelką cenę próbowałam ją uspokoić.
-Lucy, czy ty siebie słyszysz? - Wrzasnęła oburzona Sophie. -Nie mogę się tam przenieś bo co? Bo twój facet jest w grupie z którą ciągle rywalizuje I.am.me ? Nie moja wina, że twój chłoptaś nie ma talentu.
-Dla Ciebie nikt nie ma talentu, oprócz Ciebie. - Wtrąciłam się.
-To nam zaoferowali wstąpienie do grupy, a nie wam, więc chyba wiadomo dlaczego Was nie wzięli.
-Może dlatego, że tam nie chcemy być. - Zaczęłam.
-A ja przynajmniej nie zostawię swojego chłopaka, bo jakaś grupa mnie zechce. Przeciwieństwie do Ciebie, Jade.
W pewnym momencie oberwałam poduszką prosto w twarzy. Gdy chciałam ją już odrzucić Oscara złapał mnie za rękę.
-Warto? - Zapytał z uśmiechem.
-Ale...
-Nie ma żadnego ale, Jessica.
Wzruszyłam ramionami i odłożyłam poduszkę na bok.
Szczerze? Miałam już ich dosyć. Z jednej strony cieszyłam się, bo dużo osób nie chciało z nami "współpracować" ze względu na dziewczyny. Rzadko kiedy im pasowały. A gdy chcieli tylko mnie i Lucy, była afera. A z drugiej strony, wiem, że Brian weźmie Lucy do siebie, a wtedy zostanę sama.
-Matylda wie? - Zapytałam.
Jednak nie uzyskałam odpowiedzi. Ale mogę się domyśleć, że nie wie. Za bardzo boją się jej reakcji. Dzięki niej "wybiły" się. Gdyby nie ona, nadal były by dziewczynami, które jedynie tańczyły na ulicy.
Wzięłam głęboki wdech, a następnie zaczesałam włosy do tyłu.
***
Matylda czekała na nas już w garderobie. Jednak nie chciałam ani patrzeć na nie, ani z nimi gadać. Rzuciłam torbę pod szafkę i wyszłam z pokoju. Po chwili wyszła za mną Lucy. Stałam oparta o ścianę, więc ona zrobiła to samo. Patrzyłyśmy na przeciwne drzwi, gdy nagle podbiegł do nas Omar i spytał czy chcemy zobaczyć gdzie będziemy tańczyć. Nie zastanawiając się dłużej poszłyśmy za chłopakiem. Wyjęłam telefon i kieszeni i zaczęłam nagrywać filmik. Jak zawsze Lucy zaczęłam się wygłupiać z resztą chłopak zaczął to robić to samo. Po niespełna minucie doszliśmy po scenę. Obróciłam się na pięcie, a następnie spojrzałam na Lucy, która wybuchła śmiechem. Nie wiedziałam o co jej chodzi, ale też zaczęłam się śmiać.
- Możecie przestać się śmiać? -Spytał zdezorientowany chłopak.
Pokiwałam twierdząco głową, po czym zaczęłam zagryzać usta, żeby przestać się śmiać. W pewnym momencie poczułam jak ktoś klepie mnie w ramię. Odwróciłam się. Był to Oscar. Podał mi kubek ciepłej herbaty.
-Dziękuję. - Odpowiedziałam, po czym przytuliłam go.
-Zostaniecie na próbie czy idziecie się szykować? - Zapytał Felix podając Lucy kubek z napojem.
Spojrzałam na dziewczynę i wzruszyłam ramionami.
-Zostaniemy, wasz wzrok bardziej się nie pogorszy niż teraz. -Westchnęła.
Chłopcy po chwili wskoczyli na scenę, a my usiadłyśmy na podłodze. Zaczęłyśmy nucić piosenkę Chrisa Browna, bo strasznie nudziło nam się.
-Młoda, obiecaj mi, że mnie nie zostawisz? Nie chce nie należeć do ekipy, gdzie ty nie zależysz. - Powiedziała opierając głowę o moje ramię.
-Głupia jesteś? To ty mnie pewnie zostawisz. Brian pewnie weźmie Cię do siebie.
-Na pewno nie. Po co im jedna dziewczyna? To obiecajmy sobie, że jeśli któraś z nas nie zostanie przyjęta do jakieś drużyny, to ta druga też nie idzie, ok? -Zapytała.
-Obiecuję. - Powiedziałam.
-Na paluszek. - Stwierdziła z ogromnym uśmiechem na twarzy.
Podałyśmy sobie małe paluszki, a następnie oplotłyśmy je wokół siebie, po czym się przytuliłyśmy.
-Długo jeszcze? - Wrzasnęłam po chwili do chłopców.
Chwilę po tym wybiegli na sceny, zaczęli tańczyć, śpiewać, a przede wszystkim świetnie się bawić.
***
Siedziałam na stole w garderobie chłopców. Machałam nogi raz w jedną stronę, raz w drugą stronę. Brzuch coraz bardziej bolał mnie z nerwów. Co chwila zdejmowałam, a następnie zakładałam swoją bransoletkę, czas dłużył się jak jeszcze nigdy.
-Jezu, aż tak bardzo się denerwujesz? - Zapytał Felix stojąc przede mną.
-Nie, no co ty. Będę tańczyła na jakiś dziesięciocentymetrowych butach na obcasie, a do tego mam takie krótkie spodenki, że nie robiłoby żadnej różnicy, gdyby wyszła bez nich.
Chłopak spojrzał na mnie pytającą z lekkim uśmiechem na twarzy.
-No bo Sophie miała w nich tańczyć ale okazało się, że skurczyły się w praniu i jej dupa w nie nie wchodzi, i oczywiście ja muszę je założyć.
Omar po chwili zaczął się śmiać. Wiedziałam, że śmieje się, że mnie, więc schowałam twarz w dłonie.
-Chcesz czarne dresy? - Zapytał chłopak stojący przede mną.
-Ja mam czarne spodnie, ale to chodzi o to, że każda z nas ma mieć krótkie spodenki.
-To dlaczego żadna z Was nie wzięła drugiej pary? - Zapytał Omar kręcąc się na krześle.
-Dobra, koniec tej rozmowy. Macie może nożyczki?
-Tak, jasne.
Byłam szczęśliwa na odpowiedź chłopaka, ponieważ postanowiłam obciąć nogawki w moich czarnych dżinsach.
- Mamy też wiertarkę, zaprawę murarską i słonia w plecaku.- Stwierdził Omar ledwo co powstrzymując śmiech.
Momentalnie spojrzałam na Oscara, który siedział w kącie na krześle i robił coś na telefonie. Zeskoczyłam z stołu i podeszłam do niego.
-Co tam porabiasz?
Chłopak spojrzał na mnie, a następnie wzruszył ramionami.
-On zawsze taki jest, gdy się denerwuje. - Westchnął Felix.
Nie zdążyłam już nic powiedzieć, ponieważ do pokoju wszedł Menadżer chłopców.
-Dobra, chłopcy zaczynamy. - Krzyknął radosnym głosem.
Każdy z chłopców poprawił włosy i zaczęli wychodzić. Z każdym z chłopców mężczyzna przybił piątkę. Skorzystałam z okazji, że Oscar szedł ostatni w szeregu. Złapałam go za rękę.
-Powodzenia. - Wyszeptałam, po czym puściłam go.
Chłopak delikatnie się uśmiechnął i dołączył do reszty.
Skrzyżowałam ręce i powolnym krokiem wróciłam do dziewczyn.
Po niespełna 30 minutach stałyśmy na scenie. Wszystkie światła były wyłączone. Mój oddech był coraz bardziej nieregularny. Bałam się. Krzyki fanek. Ostatni raz przytuliłam się do Lucy, po czym muzyka rozprzestrzeniła się po całej sali. Liczyłam sekundy, aby dać dziewczyną znać kiedy mamy wyjść. Bałam się, że wyjdziemy za późno. Machnęłam ręką. Weszłyśmy idealnie równo. Na sali nie było już słychać głosów nastolatek, jedynie muzyka. Zamknęłam oczy, czułam się jakby czas się zatrzymał. Uśmiechnęłam się, po czym usłyszałam słowo, na które mieliśmy zacząć tańczyć i tak też uczyniłam.
***
Było już dawno po 19:00, wczesna pora, ale byłam strasznie zmęczona. Moje powieki stawały się coraz cięższe. Nie dawałam sobie rady z zmęczeniem. Patrzyłam na samochody przejeżdżające koło nas i próbowałam zgadnąć markę, jednak nie udawało mi się. Za każdym razem Oscar odpowiadał stanowcze : Nie.
-Jessica, mogę na chwilę twój telefon, bo mój się rozładował, a muszę zadzwonić do rodziców.
Dałam Lucy telefon, który trzymałam przez całą drogę w ręku, po czym próbowałam zgadnąć kolejne marki samochodów. W pewnym momencie z toku myślenia wyrwał mnie krzyk mojej przyjaciółki.
-Oddaj mi ten telefon do cholery! - Krzyknęła wymachując rękoma w stronę Sophie.
-Zaraz zobaczymy z kim nasza Jessica tak namiętnie wczoraj pisała.
Na słowa dziewczyny spojrzałam na Oscara, a on na mnie. W myślach błagałam o to, żeby okazało się, że nie mam zapisane numeru chłopaka.
-Sophie, idiotko. Oddaj mi mój telefon. - Krzyknęłam.
Wpadłam w jakąś panikę, z resztą nie tylko ja. Oscar też nie wyglądał na szczęśliwego. W pewnym momencie Felix podał mi urządzenie należące do mnie.
-Dziękuję.- Powiedziałam
Po chwili schowałam telefon do kieszeni i oparłam się o ramię chłopaka. Jednak długo nie mogłam rozkoszować się tą chwilą, ponieważ po chwili samochód stanął, a kierowca oznajmił nam, że jesteśmy już na miejscu. Każdy z nas zaczął pomału wychodzić.
-Jessica, moich rodziców nie ma w domu, robimy nockę z filmami, dużą ilością chusteczek i nutelli ? - Spytała Lucy sięgając swoją torbę z bagażnika.
-Jasne, tylko zadzwonię do swoich, że jestem u Ciebie. - Odpowiedziałam.
Odeszłam na bok, wybrałam numer mamy i wcisnęłam zieloną słuchawkę. Pierwszy sygnał, drugi, trzeci. Nikt nie odbierał, więc napisałam do niej wiadomość.
"Mamo, nie martw się o mnie. Jestem u Lucy. Będę jutro wieczorem.
Kocham Cię ♥ "
Po czym wróciłam do swoich znajomych. Gdy sięgałam swoją torbę z bagażnika, spojrzałam w lusterko samochodu, gdzie ujrzałam Zayna. Szybko odwróciłam się za siebie. Stał tam, oparty o drzewo z tym pewnym siebie uśmiechem. Patrzyłam się na niego i obmyślałam jak mogę go zabić. Może by tak przypadkowo małą bombę atomową na niego? Albo pobawić się z nim w "Piłę 5" ? W pewnym momencie zauważyłam, że zbliża się do mnie. Bałam się. Nie wiem w jakim jest stanie. Ile wypił, ile dzisiaj wziął. Nic nie wiem.
-Jessica, możemy pogadać? - Zapytał stojąc kilka centymetrów ode mnie, z rękoma w kieszeniach.
-Jakoś tak nie mam ochoty, przepraszam. - Powiedziałam zarzucając torbę na ramię.
-Proszę Cię.
-Nie. - Powiedziałam spuszczając głowę, a następnie odwracając się na pięcie.
*Oscar's POV*
Dziewczyny odprowadziły nas pod sam hotel. Każda pożegnała się z każdym, jednak Jessica przytuliła mnie mocniej niż innych. Nie chciałem jej puścić.
-Jest jutro próba? - Zapytała Lucy. -Zróbmy sobie dzień wolnego. - Kontynuowała.
-Możemy sobie odpuścić. Należy nam się jeden dzień odpoczynku. - Stwierdziła blondynka. -Dobra, chodź już idziemy bo do północy nie dojdziemy do tego sklepu.
Ostatni raz mnie przytuliła, po czym poszły. Po niespełna 10 minutach leżeliśmy na łóżkach i oglądaliśmy jakiś mecz. W pewnym momencie otrzymałem wiadomość od Jessici.
"Śpisz?"
"Nie. A co?"
"Nudzi mi się. Krążymy do sklepie i szukamy nutelli"
"Powodzenia xx"
"Jutro też będziesz się nudzić?"
"Jeśli nudą można nazwać siedzenie w studiu, to tak :)"
"W takim razie porywam Cię jutro gdzieś"
"Gdzie?"
"Nie wiem. Nie znam tego miejsca."
"To może tak, spotkajmy się pod studiem o 18. Pasuje?"
"Oczywiście"
_______________________________________________
"Miłość zaczyna się od uśmiechu ..."
Cześć :)
Chciałabym przedstawić Wam nową osobę, możecie znaleźć ją w zakładce "Bohaterowie"
Mam do Was jedno pytanko...
Macie jakąś propozycję na połączenie imienia Jessica i Oscar?
Napiszcie w komentarzu ♥
Kocham Was.
Następna część będzie 11.10
Świetny rozdział, czekam na następny.
OdpowiedzUsuńps, biedny Zen ;(
omg rozdział jest świetny! <3
OdpowiedzUsuńKocham ten blog <3
OdpowiedzUsuńmega rozdział
OdpowiedzUsuńkiedy następny ?! Joscar wg mnie tak jest nawet ładnie ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział! Jak każdy zresztą :D
OdpowiedzUsuńzgadzam się, Joscar jest ładnie :)
Czekam na następny, pozdrawiam kochanie x
Świetny rozdział!
OdpowiedzUsuńCo do złączenia imion, zgadzam się z osobami wyżej. Joscar jest super ;)
+mam taką małą, maleńką prośbę. niech się coś wydarzy między Jessicą a Oscarem, błagam :x nie mogę się już tego doczekać XD
czekam na następny wpis i życzę dużo weny x
tymczasem zapraszam do siebie: http://forgotten--promises.blogspot.com/ pojawił się 1 rozdział.
@czaary_maary
Rozdział wow świetny;) na serio fajnie piszesz, a jak się czyta to się więcej chce o wgl :)
OdpowiedzUsuńChciałabym żeby się jakoś sprawy z Zaynem ułożyły :D lubię Oscara ale wolę Zayna :3
Czekam na kolejny xx
Oskar jako mistrz sms-owania ;) szkoda, że w realu nikt do ciebie tak nie pisze xd @Sasek_Blog
OdpowiedzUsuń