Rozdział 5.
Chłopak był lekko zdziwiony tym, że tu przyszłam. Uśmiechnął się, a następnie odłożył instrument na bok.
- Jasne, wchodź.
Weszłam wolnym krokiem do środka. Mimo że znałam to miejsce jak swój własny dom, tym razem czułam się jakbym była tutaj pierwszy raz. Czułam się obco. Usiadłam koło chłopaka.
- Wszystko okay? - Zapytał.
- Tak.
- Mam nadzieję, że nie jesteś smutna przez tą kłótnię z Sophie, bo jeśli tak to muszę to zmienić.
- Nie. Przyzwyczaiłam się już do tego.
- A nie lepiej wyjaśnić sobie te rzeczy raz, a porządnie?
- Tego nie da się wyjaśnić. Jej życie jest całkiem inne niż moje. Nie umiemy z sobą nawet normalnie rozmawiać, a jeśli tak jest to tylko udajemy.
- W czym wasze życie jest inne? Wytłumacz mi. - Zapytał.
- Za długa historia. - Wymamrotałam.
Nie chciałam z nim o tym rozmawiać. Wbiłam wzrok w parkiet, który wzorem kompletnie nie pasował do wystroju wnętrza.
- Mam dużo czasu.
Na inną odpowiedź nawet nie liczyłam.
- Ona jest jedynaczką, oczywiście nie chce obrażać osób, które nie mają rodzeństwa, ale jest w gorącej wodzie kąpana. No wiesz, musi mieć wszystko. Myślisz, że Sophie jest tutaj bo naprawdę potrafi lub lubi tańczyć? Nie. Rodzice Sophie płacą za to Matyldzie. Bo znając życie, gdyby nie miała tutaj obowiązków to 24/24 spędzałaby na imprezach, a wiadomo, że długo by tak nie wytrzymała. Kiedyś była typem grzecznej dziewczynki, ale po tym jak zaczęłam być z Zaynem, ona żeby mu zaimponować zaczęła chodzić z nim na imprezy, pić i ćpać. Nie mamy wspólnego języka. Nie umiem z nią rozmawiać. Nawet jeśli jakimś cudem dojdzie do tego, że zaczniemy rozmawiać, kończy się to kłótnią. Zawsze dojdzie do tego momentu, że znajdzie na mnie haczyk.
- Czyli zaczęłyście kłócić się przez twojego byłego? - Zapytał.
- Nie do końca. Była z moim bratem. Byli z sobą bardzo krótko, bo ktoś powiedział Lukowi, że go zdradza, co akurat było prawdę, a ona ubzdurała sobie, że to ja.
- Dobra, chyba nigdy nie ogarnę dziewczyn. Dobrze, że nie mam siostry.
- Ale siostra pomagałoby Ci w sprawach dziewczyn. - Zaśmiałam się.
- Dobra, koniec rozmowy.
- Nie tak szybko. Masz rodzeństwo?
- Niestety tak, młodszego o rok brata. A ty masz starszego czy młodszego?
- Starszych. - Powiedziałam wstając z podłogi i udając się w stronę kanapy.
- Dwóch? O kurde, jak ty się z nimi w domu dogadujesz?
- Ostatnio w domu byli na święta. -
- Czemu?
- Ty naprawdę nie wiesz kim są moi bracia? - Powiedziałam z lekko pogardą w głosie.
- Naprawdę nie wiem.
- I niech tak zostanie.
- No gadaj.
- Kojarzysz Brooksów? - Zapytałam.
- Żartujesz?
Pokiwałam przecząco głową.
*** Oscar's POV***
Gdy piosenka się skończyła, opadliśmy oby dwoje na podłogę. Kompletnie nie czułem nóg.
- Ja idę spać. Jeszcze chyba nigdy nie byłam taka zmęczona. - Wyszeptała, a następnie przewróciła się na bok i zamknęła oczy.
Patrzyłem na nią dalej leżąc na podłodze. Nadal było mi gorąco, lecz zimna podłoga dawała mi lekko ulgę.
- Jess, śpisz? - Zapytałem
- Zależy co chcesz.- Wymamrotała.
- Jak to się stało, że tutaj trafiłaś?
Dziewczyna przewróciła się na brzuch, podparła się na łokciach i patrzyła na mnie z uśmiechem na twarzy.
- W szpitalu spotkałam Matyldę, dużo z nią rozmawiałam, głównie były to rozmowy o mnie. Po tym jak wybudziłam się z narkozy po mojej drugiej operacji, przywieźli mnie do sali, gdzie czekała na mnie Matylda i stwierdziła, że chce stworzyć grupę taneczną, ale bez mnie tego nie zrobi. I tak wszystko się zaczęło.
- A jak to się stało, że stałyście się znane? Nie każdy ma okazję tańczyć z Jeasonem Derulo albo występować w teledyskach znanych nastolatków.
-Wszystko dzięki Youtube, moim bracią, Matyldzie i jej facetom.
- I ciężkiej pracy. - Dopowiedziałem kilka sekund po tym jak dziewczyna skończyła mówić.
- Można tak powiedzieć. -Powiedziała wstając z podłogi i udając się w stronę pokoju.
Podszedłem do stolika, aby wziąć mój telefon.
-Wiesz, która jest godzina? - Zapytałem odblokowując telefon.
-Nie. Która?
- 1:04 – Odpowiedziałem.
Dziewczyna wybiegła po chwili z pomieszczenia zapinając do końca czarne obcisłe dżinsy.
- Mam przesrane.
- Ty? Ja będę miał poważną rozmowę z menadżerem.
- Dobra, poczekaj. Założę jeszcze jakąś bluzę i możemy iść ok?
- Jasne, poczekam.
Schowałem telefon do kieszeni. Zapakowałem gitarę w pokrowiec, założyłem szelkę na jedno ramię i czekałem na moment kiedy dziewczyna wyjdzie z pokoju.
Po niespełna sekundzie tak się stało. Z rozczochranymi włosami, okularami na nosie, zadłużą bluzą wyglądała 2 razy lepiej niż wystylizowana Sophie. Poczekałem na dole na blondynkę. Zanim zamknęła wszystkie drzwi na klucz, minęło trochę czasu. Gdy dziewczyna schodziła już z ostatnich schodków na zewnątrz budynku, potknęła się. Jednak w ostatnim momencie złapałem ją i pozwoliłem jej na to, aby stało się jej coś złego.
- Dziękuję. - Powiedziała zaczesując ręką włosy do tyłu. - Jestem prawie nie przytomna.
- Właśnie zauważyłem.
Przed bramą dziewczyna spojrzała mi w oczy, przytuliła mnie.
- To do jutra.
- Poczekaj, podam Ci swój numer. Masz zadzwonić jak dojdziesz do domu, jasne?
- Oczywiście tato. - Powiedziała z uśmiechem na twarzy.
Wyciągnęła swój telefon, odblokowała go, a następnie dała mi go, abym mógł zapisać poprawny numer.
Wybiłem wszystkie cyfry, sprawdziłem ponownie czy wszystko się zgadza.
Gdy oddałem jej telefon, przytuliliśmy się jeszcze raz i każde z nas poszło w inną stronę. Kilka razy odwróciłem się za siebie, aby zobaczyć czy nic jej się nie stało. Po upływie kilkunastu minut usłyszałem dźwięk sms'a. Wyjąłem urządzenie z kieszeni. Była to wiadomość od nieznajomego numeru. Nie zastanawiając się dotknąłem palcem na powiadomienie, aby przeczytać jej zawartość.
Gdy oddałem jej telefon, przytuliliśmy się jeszcze raz i każde z nas poszło w inną stronę. Kilka razy odwróciłem się za siebie, aby zobaczyć czy nic jej się nie stało. Po upływie kilkunastu minut usłyszałem dźwięk sms'a. Wyjąłem urządzenie z kieszeni. Była to wiadomość od nieznajomego numeru. Nie zastanawiając się dotknąłem palcem na powiadomienie, aby przeczytać jej zawartość.
"Hej xx
Jessica"
Na widok wiadomości uśmiechnąłem się pod nosem.
"Cześć. Błagam Cię, uważaj. Patrz gdzie i jak idziesz.
Martwię się"
"Nie masz o co. Jestem duża"
"I śpiąca ..."
"Ale nie naćpana"
"U Ciebie nie robi to żadnej różnicy xx"
"To nie jest zabawne. Hahaha"
"Właśnie, że jest. Doszedłem już, a ty? "
"Gratulacje. HAHAHAHA"
Po ponownym przeczytaniu mojej wcześniej wysłanej wiadomości, zrozumiałem jak mogła to odebrać
"Jesteś chora ..."
"Nie, jestem śpiąca. Jestem już w domu. "
" Rozmowa z rodzicami wzywa. Trzymaj kciuki"
"Nie lubię Cię, gdy jesteś śpiąca."
"Powodzenia"
Po chwili chwyciłem za klamkę w drzwiach, a następnie wszedłem do środka. Starałem się być jak najciszej, aby nie obudzić reszty. Jednak, gdy odstawiłem gitarę na miejsce, a następnie odwróciłem się w stronę łazienki, ktoś przede mną stał.W głębi duszy modliłem się o to, aby nie był to Felix ani nasz menadżer. W pokoju było totalnie ciemno, więc jedyne co zrobiłem to wyjąłem telefon z kieszeni i zacząłem wymachiwać wyświetlaczem przed twarzą osoby stojącej przede mną.
-Pojebało Cię czy pojebało? - Powiedział cicho.
Gdy usłyszałem głos osoby miałem ochotę skakać z szczęścia. Był to Omar.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę, że to ty. - Westchnąłem z ulgą.
- Dobra, zamknij się już. Jutro pogadamy. Nie mam zamiaru kłamać chłopakom, o której godzinie wróciłeś.
Po chwili usłyszałem oddalające się kroki.
- Ej stary, proszę Cię, zlituj się. Jesteśmy dla siebie jak bracia co nie?
- No właśnie, więc szykuj się na jutrzejszą rozmowę, to znaczy dzisiejszą rozmowę.
- Nie daruje Ci tego, zapamiętaj to sobie.
Nie chciałem dłużej z nim gadać. Poszedłem do łazienki wziąć szybki prysznic.
***
Leżałem na łóżku i spamowałem do Jessici sms'ami. Zaczynam się martwić. Wysłałem już ponad 50 wiadomości, a do tego co jakiś czas dzwonię. Czekając aż dziewczyna mi odpisze, myślałem o niej. Inaczej wyobrażałem sobie siostrę dwójki nastolatków, za którymi szaleją miliony dziewczyn na całym świecie. Byłem pewny, że ich siostra będzie nadętą sztuczną laską, a tu wielkie WOW!
Przewracałem się z boku na bok. Nie mogłem powstrzymać myśli o tej dziewczyny. Jednak w pewnym momencie poczułem jak telefon zaczyna wibrować. Wyjąłem go spod poduszki i odczytałem wiadomość.
"Pojebało Cię? 147 wiadomości? 12 połączeń nieodebranych? "
"Martwiłem się."
"Teraz to ja martwię się o twoją psychikę."
"Jak rozmowa z rodzicami?"
"HAHAHAHA. Ja o twoją też."
"Jak każda rozmowa z nimi. Przyznaj się.
Ile osób obudziłeś?"
"Tylko Omara.
Ale on chyba w ogóle nie spał.lol"
"Jasne... Znając życie wszystkich obudziłeś."
"Nie prawda."
"Dobra, nie chce się kłócić."
"Jestem śpiąca, zbyt śpiąca"
"Nie dam Ci zasnąć"
"Aha"
"Będę spamować sms'ami i będę dzwonił co chwilę"
"Wyłączę telefon. LOL"
"Przyjdę do Ciebie i Cię obudzę"
"Nie znasz adresu"
"Nie bądź taka pewna."
"Oscar jest 2:53. Idę spać."
"Nie"
"Obudzę Cię"
"Wstawaj"
"Ładnie wyglądasz w okularach"
"Co?"
"Widzisz? Mówiłem Ci, że Cię obudzę. :)
Btw naprawdę ładnie Ci w okularach"
"Oscar! Idę Spać, czy tego chcesz czy nie."
"Dobranoc"
"Słodkich snów"
*** Jessica's POV ***
Obudziłam się z telefonem na klatce piersiowej. Przetarłam oczy, a następnie chwyciłam go w dłoń.
- O kurwa. Już po 9. - Wymamrotałam zrywając się z łóżka. Biegłam do łazienki, gdzie umyłam twarz i zęby, przeczesałam włosy, a następnie spięłam je w wysoką kitkę. Szybkim krokiem udałam się z powrotem do pokoju. Wyjęłam kompletnie przypadkowe ciuchu, założyłam na siebie zwiewną sukienkę, a do torby wrzuciłam jakieś krótkie spodenki i top. Z torbą i telefonem w ręku wbiegłam szybko na dół. Rzucając swoją torbą na przedpokój, podeszłam szybko do jednej z szafek kuchennych i wyjęłam potrzebną mi dawkę leków. Jednym ruchem wrzuciłam je wszystkie do buzi, a następnie popiłam je jakimś sokiem. Kiedy smak cieczy ogarnął moje kubki smakowe, skrzywiłam się, ponieważ był kwaśny, a do tego najprawdopodobniej przeterminowany.
Popiłam nieprzyjemny posmak w buzi wodą mineralną, a następnie wyszłam z domu. Zamykając za sobą drzwi zauważyłam, że na podjeździe stoi samochód, więc wbiegłam z powrotem do domu i pobiegłam do sypialni rodziców. Nie zamierzałam pukać, zrobiłam istne wejście smoka. Wskoczyłam na łóżko, a następnie zaczęłam po nim skakać.
- Tato! Zamieś mnie do studia. Proszę.
Przetarł oczy i popatrzył na mnie.
- Ok, tylko idź zrób mi kawę na wynos.
Zbiegłam do kuchni i załączyłam ekspres do kawy, podstawiłam kubek. Po chwili z schodów zbiegł tata zakładając bluzę.
- Wow, biznesmen w bluzie sportowej swojego syna. Wow.
- Jeszcze jedno słowo, a będziesz sama szła.
- Ok. - Odpowiedziałam podając mu kawę.
- Pakuj się już do samochodu.
Pośpiesznym krokiem poszłam do samochodu.
***
Weszłam do sali z pełnym uśmiechem na twarzy. Rzuciłam szybkie "Hej" i udałam się do pokoju, aby się przebrać. Po niespełna minucie dołączyłam do reszty osób. Gdy stanęłam obok Felixa, zorientowałam się, że kogoś brakuje. Rozejrzałam się dookoła.
-Gdzie jest Oscar? - Zapytałam.
-Śpi. - Odpowiedzieli wszyscy chórkiem.
-Czemu go nie obudziliście?
- Budziliśmy, ale po kilku minutach znowu zasnął. Telefon ma wyłączony. - Westchnął Omar.
- Ja pierdole. Który to hotel?
- Stone Canyon Road
- Nie wytrzymam z Wami kiedyś.
Po tych słowach wywróciłam oczami, a następnie udałam się z powrotem do pokoju, aby przebrać się w sukienkę, którą przed chwilą zdejmowałam.
Po niespełna minucie szłam w stronę wyjścia, gdy nagle zatrzymał mnie Omar.
- Przyda Ci się. Pokój 365. - Powiedział wręczając mi kartę hotelową.
- Dzięki.- Odrzekłam
Popiłam nieprzyjemny posmak w buzi wodą mineralną, a następnie wyszłam z domu. Zamykając za sobą drzwi zauważyłam, że na podjeździe stoi samochód, więc wbiegłam z powrotem do domu i pobiegłam do sypialni rodziców. Nie zamierzałam pukać, zrobiłam istne wejście smoka. Wskoczyłam na łóżko, a następnie zaczęłam po nim skakać.
- Tato! Zamieś mnie do studia. Proszę.
Przetarł oczy i popatrzył na mnie.
- Ok, tylko idź zrób mi kawę na wynos.
Zbiegłam do kuchni i załączyłam ekspres do kawy, podstawiłam kubek. Po chwili z schodów zbiegł tata zakładając bluzę.
- Wow, biznesmen w bluzie sportowej swojego syna. Wow.
- Jeszcze jedno słowo, a będziesz sama szła.
- Ok. - Odpowiedziałam podając mu kawę.
- Pakuj się już do samochodu.
Pośpiesznym krokiem poszłam do samochodu.
***
Weszłam do sali z pełnym uśmiechem na twarzy. Rzuciłam szybkie "Hej" i udałam się do pokoju, aby się przebrać. Po niespełna minucie dołączyłam do reszty osób. Gdy stanęłam obok Felixa, zorientowałam się, że kogoś brakuje. Rozejrzałam się dookoła.
-Gdzie jest Oscar? - Zapytałam.
-Śpi. - Odpowiedzieli wszyscy chórkiem.
-Czemu go nie obudziliście?
- Budziliśmy, ale po kilku minutach znowu zasnął. Telefon ma wyłączony. - Westchnął Omar.
- Ja pierdole. Który to hotel?
- Stone Canyon Road
- Nie wytrzymam z Wami kiedyś.
Po tych słowach wywróciłam oczami, a następnie udałam się z powrotem do pokoju, aby przebrać się w sukienkę, którą przed chwilą zdejmowałam.
Po niespełna minucie szłam w stronę wyjścia, gdy nagle zatrzymał mnie Omar.
- Przyda Ci się. Pokój 365. - Powiedział wręczając mi kartę hotelową.
- Dzięki.- Odrzekłam
20 komentarzy = nowy rozdział
_________________________
Hej Kochani ♥ Przepraszam Was za moją dłużą nieobecność.
Mam nadzieję, że podoba Wam się.
Wszystkie swoje odczucia możecie pisać pod hastagiem #givemeloveff
Zostało również stworzone konto dla tego FF : @givemeloveff
Skomentujecie, prawda? Bardzo mi na tym zależy. W ten sposób naprawdę zachęcacie mnie do pracy :)
Dziękuję
Hej Kochani ♥ Przepraszam Was za moją dłużą nieobecność.
Mam nadzieję, że podoba Wam się.
Wszystkie swoje odczucia możecie pisać pod hastagiem #givemeloveff
Zostało również stworzone konto dla tego FF : @givemeloveff
Skomentujecie, prawda? Bardzo mi na tym zależy. W ten sposób naprawdę zachęcacie mnie do pracy :)
Dziękuję
na razie przeczytałam tylko ten rozdział, żeby napisać ci jakiś komentarz i jest świetnie, zaraz ogarnę pozostałe:) świetni bohaterowie, Zayn i Brooksi, tym skradłaś moje serce haha. szablon jest po prostu idealny, a styl pisania masz lekki i bardzo fajnie się to czyta. pisz dalej, będę tu zaglądać!:) @brooksmyluv
OdpowiedzUsuńKażdy kolejny rozdział to dawka pozytywów po ciężkim dniu. Świetnie napisane i ciekawe. :) @NiceNightmare13
OdpowiedzUsuńNajlepszy ff ^^
OdpowiedzUsuńJejku, masz talent ;)
@zaanawetprzeciw
KOCHAM! KOCHAM! i mam wrażenie ze każdy rozdział jest lepszy od poprzedniego. Niesamowicie piszesz i podoba mi się bardzo sposób w jaki to piszesz i dziękuję bardzo ze to piszesz :)
OdpowiedzUsuńna szczęście coś dobrego mnie dzisiaj spotkało a myślałam że nawet piątek będzie do dupy dziękuję za poinformowanie mnie o rozdziale
OdpowiedzUsuńa właśnie odnośnie rozdziału to jest piękny i nareszcie zaczyna się coś dziać wydaje mi się że dopiero teraz tak naprawdę akcja się rozkręca ale to nie znaczy że wcześniej było nudne bo tak nie było :) zaczyna się coś między nimi dziać tak powoli powoli i małe rzeczy ale zawsze :* nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :***
Jejku, tak bardzo nie mogłam się doczekać tego rozdziału, ale warto było czekać, bo jest świetny.
OdpowiedzUsuń@Umm_whateverr
Zarąbisty >>>>>>>>>> Oscar jest taaaki słodki *.* uwielbiam twoje ff @jb_is_my_prince
OdpowiedzUsuńDajcie mi takiego chłopaka/znajomego !
OdpowiedzUsuńChce żeby byli już razem
Omgg !
OdpowiedzUsuńCudne ff ! <3
EHEHHEHEE chce już zobaczyć jak Jess go budzi :3
Nie nic.......................
@and_disappear <3
Bardzo fajne opowiadanie. Choć przyznam, że czytać nie będę, bo nie mam czasu, ale to tak na marginesie.
OdpowiedzUsuńCzyta się szybko i miło az. Tylko uważam, że rozdziały powinny byc dłuższe. To chyba tyle z mojej strony.
Pozdrawiam @aidenxhah
Wieccc.... Zajebiście piszesz wiec takich rozdziałó. Nawet nie wiesz jak tobie zazdroszcze też chce tak pisać jak ty ;) POWODZENIA I OBY TAK DAEJ
OdpowiedzUsuńBoossskie <3
OdpowiedzUsuńJeju dziewczyno kocham Cię ♥ Kocham to opowiadanie :D możesz mnie informować @I_wish_believe :) Dziękuję z góry :) i czekam na kolejny rozdział :D
OdpowiedzUsuńŚwietnie piszesz czekam na następny rozdział
OdpowiedzUsuńcudne ff <3
OdpowiedzUsuńczemu tutaj jeszcze nie ma 20 komentarzy, huh? :(
@carlosmyprince
Świetnie piszesz! Czekam z niecierpliwością na 6 rozdział ♡
OdpowiedzUsuń@loovemythefooo
Koniec najlepszy :D ile osób potrzeba, żeby obudzić jednego chłopaka? ;) @Sasek_Blog
OdpowiedzUsuń