wtorek, 26 sierpnia 2014


Rozdział 4. 


*Jessica's POV*

Wróciłam do domu późnym wieczorem. Wszystko robiłam po cichu, aby rodzice mnie nie usłyszeli. Nie ma co się oszukiwać, ale chodzenie z zakwasami po cichu nie jest zbyt skuteczne. Doszłam na spokojnie do swojego pokoju. Otworzyłam delikatnie drzwi, jedną rękę sięgnęłam do włącznika by zapalić światło. Momentalnie po pokoju rozprzestrzeniło się światło. Nagle na ujrzałam małą paczuszkę na moim łóżku. Rzuciłam torbę na łóżko, a następnie usiadłam na nim kładąc pudełeczko na swoich kolanach. Uśmiechnęłam się pod nosem. Pociągnęłam delikatnie za koniec kokardki, co spowodowało, że mogłam spokojnie otworzyć prezent. Na wierzchu leżało zdjęcie. Było to moje stare zdjęcie z Zaynem. Momentalnie odrzuciłam pudełko razem z zdjęciem na biurko. Nie chciałam wracać do tego. Szybko przebrałam się w piżamę i położyłam się na łóżku. Mój wzrok utkwił na ścianie, gdzie wisiały moje zdjęcia z byłym chłopakiem. Podeszłam do nich i zaczęłam zdejmować ramki z ściany. Po chwili usiadłam na podłodze i zaczęłam wyciągać zdjęcia z obudowy.  Ramki schowałam do szafki, a fotografie wyrzuciłam do śmieci. Spojrzawszy na ścianę zorientowałam się, że po takiej małej zmianie, ściana jest bardzo pusta. Zostało na niej kilka ujęć z momentów, które spędziłam z Lucy.
Położyłam się ponownie na łóżku i spróbowałam zasnąć.
***
Wstałam kilka minut po 4. Mimo tak wczesnej godziny czułam się wypoczęta. Przeciągnęłam się, a następnie udałam się do łazienki. Spięłam włosy i zaczęłam przemywać twarz zimną wodą, aby oprzytomnieć. Skończywszy tą czynność poszłam z powrotem do pokoju, aby się ubrać. Założyłam czarne leginsy i starą bluzkę brata i zeszłam na dół do kuchni.
W pomieszczeniu nikogo nie było, więc zrobiłam sobie szybkie śniadanie, które schowałam do lunch box'a. Pudełko schowałam do torby, po czym zrobiłam sobie kawę. Przeglądając jakąś gazetę, która leżała od kilkunastu dni na stole, wypiłam kawę.
Kilka minut po 5 weszłam do studia. Zamknęłam drzwi na klucz, abym mogła się spokojnie przebrać. Może wydawać się to dziwne, ale wolę spędzać samotnie tutaj czas niż w domu. Znając życie, gdy wrócę z próby, rodziców już w nim nie będzie. Zostawią karteczkę z napisem, że mnie kochają i że to bardzo ważny wyjazd. Zastanawiam się czy liczy się dla nich coś oprócz kasy. Odkąd dowiedzieli się, że moją przyjaciółką jest córka konkurencji, miałam istne piekło w domu. Cały czas mówili mi, że nie mogę się z nią zadawać. Jednak po pewnym czasie przestali, ale za to wypytywali mnie o wszystko związane z jej rodziną. A wszystko to, aby znaleźć jakiś haczyk na nich.
Po tym jak zmieniłam strój, położyłam się na kanapie i zaczęłam przeglądać nasze stare filmy z turniejów. Patrząc na nie byłam strasznie dumna z siebie. Mimo wszystko byłam coraz lepsza.

Oscar's POV
Weszliśmy z śmiechem do sali. Byliśmy pewni, że nikogo jeszcze nie ma, więc zaczęliśmy krzyczeć i śpiewać, jednak w pewnym momencie ujrzałem Jessicę, która śpi na kanapie.Spała jak małe dziecko. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Cały czas się uśmiechałem. Podszedłem po cichu do dziewczyny, a następnie wziąłem ją na ręce. Była strasznie lekka, delikatna jak małe dziecko. Z nastolatką na rękach udałem się do pokoju wypoczynkowego, gdzie znajdywała się większa kanapa. Ostrożnie położyłem dziewczynę na niej. Zdjąłem swoją bluzę, po czym przykryłem ją Jessicę. Wtuliła się w nią. Uśmiechnąłem się delikatnie, pocałowałem dziewczynę w czoło i wyszedłem z pokoju.
Chłopaki przyglądali mi się z nie do wiarą. Uniosłem jedną brew i spojrzałem na Felixa.
-Co? - Spytałem.
-Nie nic.
-Możemy wiedzieć gdzie wczoraj byłeś?
Zacząłem się głupio tłumaczyć, że byłem na jakimś spotkaniu z fankami. Osobiście nie uwierzyłby sobie, jednak chłopaki to zrobili. Nie chciałem im mówić, gdzie, z kim i co robiliśmy. Wiem, że to nic złego, że po prostu spędziłem wieczór z dziewczyną, która mi się podoba, ale biorąc pod uwagę, że podoba się też mojemu przyjacielowi, to jest już trochę gorzej.
Omar podłączył swój telefon do odtwarzacza muzyki, a chwilę po tym po całym pomieszczeniu rozprzestrzeniła się muzyka. Przed galą mieliśmy zaplanowane jeszcze kilka występów, więc bez zastanawiania się zaczęliśmy próbę, muzyka była dosyć cicho, jednak byliśmy zmuszeniu do tego, aby również śpiewać. W pewnym momencie do sali wpadły roześmiane dziewczyny, gdy dowiedziały się, że Jessica śpi, a do tego nie ma jeszcze Matyldy, stwierdziły iż pójdą na zakupy. Oczywiście uprzedziły nas, że gdyby coś to są na jakimś spotkaniu. Bez słowa wróciliśmy do próby.
Po niespełna dwóch piosenkach Omar poszedł położyć się na sofie, chłopaki nagrywali kolejny filmik, a ja leżałem na podłodze i myślałem o wczorajszym dniu. Nie mogłem powstrzymać się od przypomnienia sobie o tym jak wczoraj wygłupiałem się z dziewczyną. Na samą myśl serce biło mi jeszcze szybciej.
Spojrzawszy w lustro ujrzałem stojącą Jessicę w futrynie drzwi. Spojrzała na mnie, na plecach miała zarzuconą moją bluzę.
-Ładnie się tak leniwić? W tej chwili telefony do pokoju, odbierzecie je dopiero po zajęciach. - Mówiła z przekonaniem w głosie.
Felix uśmiechnął się do blondynki, a następnie zaczął się cicho śmiać.
-Wyglądam jakbym żartowała? - Spytała krzyżując ręce – Do pokoju z nimi w tej chwili!
Gdy chłopcy poszli w stronę pokoju, Jessica podeszła do mnie, przytuliła mnie, a następnie oddała mi bluzę.
-Skąd wiesz, że to moja? -Spytałem, nie spuszczając wzroku z niej.
-Twoje perfumy. - Powiedziała delikatnie unosząc prawy kącik ust do góry. - Dziewczyny na spotkaniu? - Zapytała z naciskiem na słowo „spotkaniu”.
-Tak.
-Więc nie będzie ich jeszcze kilka godzin.
 Po chwili reszta podbiegła do nas i zaczęła witać się z Jess. 
-Mam nadzieję, że macie co ćwiczyć. Bo ja nie będę z wszystkimi tańczyć.
-Dlaczego? -Spytał Omar z miną smutnego szczeniaka.
Jessica zaczęła śmiać się jak głupia.
-Dla tego, że każdy z Was ma swoją partnerkę.
-Ale zmarnujemy jeden dzień. 
-Podziękujcie swoim partnerką. 
-Ale jeśli moja partnerka jest, to znaczy, że z nią tańczę? - Zapytał puszczając oczko do dziewczyny stojącej przed nim. 
Wzięła głęboki oddech i zaczęła nam wszystko tłumaczyć.
-Chłopaki, musicie zrozumieć, że jesteśmy drużyną, ekipą, nazywajcie sobie to jak chcecie. Jeśli kogoś nie ma, wszystko się wali. Ćwiczymy wyłącznie w pełnym składzie. A tak na marginesie, Matylda nie toleruje spóźnień i nieobecności, więc lepiej się tego trzymajcie. 
Blondynka po chwili usiadła pod lustrem, które rozciągało się wzdłuż całej sali.
-No dawać. - Dodałam z uśmiechem na twarzy.
Og pogłośnił muzykę, a po chwili zaczęliśmy tańczyć. Cały czas czułem obecność wzroku dziewczyny na moim ciele.  Bałem się spojrzeć na lustro, ponieważ nie chciałem złapać kontaktu wzrokowego z nastolatką.
Nagle usłyszałem głośny huk. Rozejrzałem się dookoła. Zauważyłem, że Omar leży skulony na podłodze. Na początku zapanowała zupełna cisza, jednak po chwili wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
-Chyba powinniście zrobić sobie przerwę. - Stwierdziła Jessica.
Po słowach Jessici wszyscy usiedliśmy na podłodze.
-Zastanawialiście się jak to jest być normalnym nastolatkiem? No wiecie, imprezy, nauka. - Westchnął Omar.
-Tak szczerze, nie. Mam lekcje indywidualne z Lucy, więc praktycznie mam normalne życie. -Stwierdziła Jess.
-Naprawdę?
-Tak, przychodzimy do nas nauczyciel 3 razy w tygodniu na jakieś 2 godziny i nas uczy. Jeśli można nazwać to nauką.  A wy nie macie żadnych lekcji?
-Nie i chyba nie chciałbym mieć. Chyba za bardzo się rozleniwiłem.
-Też nie wyobrażam sobie wrócić teraz do szkoły. To musi być straszne.

Po mniej więcej godzinie do sali wpadły dziewczyny. Jak zawsze roześmiane od ucha do ucha. Nie nie mówiąc poszły do pokoju. Po kilku minutach nadal było słychać śmiechy dochodzące z pomieszczenia. W pewnym momencie usłyszeliśmy głośne uderzanie obcasami o podłogę. Wyszły z pokoju ubrane w obcisłych sukienkach, które ledwo co zakrywały im dupy. Stanęły, zarzuciły włosami i oparły swoje dłonie na biodrach.
-I jak? -Zapytała Jade.
-Idziemy dziś na imprezę. Możemy tak iść? - Kontynuowała Lucy.
-A widziałaś się w lustru?- Wyszeptała Jessica, która siedziała koło mnie. Na szczęście dziewczyny stały za daleko żeby to usłyszeć.
-A właśnie, Młoda idziesz z nami?
Spojrzałem się na Jessicę. Delikatnie się uśmiechnęła.
-Co ty ? Młoda i impreza? Ha! Ona woli siedzieć tutaj i się zanudzać. - Powiedziała Sophie mierząc dziewczynę wzrokiem.
Blondynka zacisnęła usta. Można było spokojnie zauważyć, że te słowa ją zabolały, jednak nikt się nie odezwał.
Sophie odwróciłam się na obcasie i powędrowała wraz zresztą dziewczyn w stronę pokoju, gdzie wcześniej się przebrały.
-A właśnie, mówiłam Wam? Wczoraj tańczyłam z Zaynem na imprezie. Nic tylko go schrupać. - Stwierdziła Sophie podkreślając imię byłego chłopaka Jessici.

Po dłuższym czasie każda z dziewczyn umiała zatańczyć już większość kroków, jak nie wszystkie, ale nie Sophie. Nadal uczyłem ją jednego z pierwszych kroków. Nie miałem już do niej sił. Cały czas mówiłem, że zaczynamy lewą nogą, a ona robiła prawą. Z tyłu było słychać tylko ciche śmiechy. A najlepsze było to, że moja partnerka była strasznie smutna, miała prawie łzy w oczach.
-Jesteś chujowym nauczycielem. - Stwierdziła, odchodząc ode mnie i idąc w stronę Jessici.
- Może nasza królowa czegoś mnie nauczy. Podobno jest najlepsza, chociaż ja tak nie myślę. Wybiła się tylko dzięki braciom i chorobie. Każdy bierze Cię za najlepszą, bo się nad tobą lituje.
Jessica nic nie mówiła. Spojrzała na nią. Jej oczy były całe zaszklone. Blondynka na spokojnie podeszła do stołu po swój telefon, a następnie udała się w stronę drzwi wyjściowych. Zauważyłem jak łza spływa po jej policzku. Cały czas miała ściśniętą dłoń. Wyszła. Drzwi się zatrzasnęły.
-Nie uważasz, że przesadziłaś? Co ona Ci takiego zrobiła? - Powiedziała Lucy.
-Ja przesadziłam? Jestem chyba tu jedyną osobą, która nie lituję się nad nią, bo jest chora.
-Może i się na nią litujemy, ale ona nad sobą nie. Każdy dzień spędza tutaj. Pamiętasz ten dzień kiedy wyszła z szpitala ? Wyszliśmy dosłownie na pięć minut do sklepy, a jak wróciłyśmy to co Jess robiła? Tak, tańczyła. Pamiętasz jej łzy z bólu?  Mimo że bardzo ją bolało, tańczyła.  - Powiedziała Matylda, która stała w drzwiach z skrzyżowanymi rękoma.
- Ale gdyby nie jej bracia nie byłoby jej teraz tutaj.
-Tak ja Ciebie, Sophie. Wszystko co masz teraz możesz zawdzięczać tej dziewczynie. Więc następnym razem zastanów się co mówisz.
-Dobra, może przesadziłam. Po prostu...
Dziewczyna zaczęła się tłumaczyć, jednak Matylda przerwała jej. Nie chciała słuchać jej tłumaczeń. Zresztą my też. Było już kilka minut po 15, więc stwierdziliśmy, że na dziś już wystarczy.

* Jessica's POV*
Siedzieliśmy przy stole. Słuchałam namiętnej rozmowy moich rodziców o interesach. Patrzyłam zanudzona na swój talerz, który leżał naprzeciwko mnie. Chwyciłam widelec i zaczęłam przesuwać gotowane warzywa z boku na bok.
-Jessica, co się z tobą do cholery dzieje? - Wrzasnął mój tata. Z powodu jego donośnego głosu, wyprostowałam się.
-Przepraszam. -Wyszeptałam wywracając oczami.
Namiętna rozmowa znowu się zaczęła. Miałam już dość. Kasa tu, kasa tam.
-Mamo mogę mieć pytanie? - Zapytałam.
Jednak olała moje pytanie. Wolała rozmawiać z moim ojcem. Patrzyłam na nią z nadzieją, że nareszcie zainteresuje się moją osobą.
-Jestem w ciąży! - Krzyknęłam.
-Co? - Wrzasnęła.
-O, dzięki, że mnie zauważyłaś. Chciałam spytać czy doszły już do ciebie moje soczewki.
Kobieta popatrzyła na mnie zdziwiona.
-A zamówiłaś w tym miesiącu?
-Ty chyba ze mnie żartujesz? Ty miałaś zamawiać soczewki. Czy mogłabyś przynajmniej wziąć jedną odpowiedzialność za mnie na siebie? Czy tak dużo oczekuję?
-Jessica, mamy naprawdę dużo na głowie, a do tego jeszcze twoja choroba.
-Tak? A co wy niby robicie z moją chorobą? - Zapytałam
Zapanowała cisza.
-No właśnie, nawet do lekarza jeździ ze mną Matylda. Matylda. Nie moi rodzice. Matylda.
-Przesadziłaś w tym momencie, moja droga.
-Ja przesadziłam? - Krzyknęłam wstając od stołu.
Łzy zaczęły spływać mi po policzkach. Wybiegłam z pomieszczenia. Wbiegłam do łazienki. Zdjęłam delikatnie soczewki, schowałam je do pudełeczka z płynem, a następnie założyłam swoje stare okulary, których już od dawna nie zakładałam. Przejrzałam się w lustru.
-Chyba nie jest, aż tak źle.
Po chwili wyszłam z łazienki i po kryjomu przemknęłam się na przedpokój, szybko założyłam trampki i wyszłam na zewnątrz.

Gdy dobiegłam do studia, zorientowałam się, że światła w pomieszczeniu się palą. Weszłam do środka. Doszłam do szklanych drzwi. Słyszałam tylko ciche granie na gitarze. Podeszłam jeszcze bliżej. Na podłodze siedział Oscar i grał na instrumencie. Uśmiechnęłam się pod nosem. Zapukałam delikatnie w szybę i weszłam do środka.
-Hej, mogę? -Zapytałam.




_________________________
Hej Kochani ♥ Przepraszam Was za moją dłużą nieobecność, ale miałam teraz dosyć trudny moment w życiu.
Mam nadzieję, że podoba Wam.
Wszystkie swoje odczucia możecie pisać pod hastagiem #givemeloveff
Zostało również stworzone konto dla tego FF : @givemeloveff
Skomentujecie, prawda? Bardzo mi na tym zależy. W ten sposób naprawdę zachęcacie mnie do pracy :)
Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, wystarczy w komentarzu napisać o tym wraz z swoim username.
Dziękuję

19 komentarzy:

  1. Co tu dużo gadac...rozdzial świetny ! A mogłabyś mnie informować ? @OG_Is_Perfect

    Dziekuje xx

    OdpowiedzUsuń
  2. jeju, rozdział super! oczywiście jak zwykle :)
    bardzo mi się podoba! czekam na więcej xx

    OdpowiedzUsuń
  3. JHRHFWRFGWIEFGIUEGFEIG to tyle odemie :) x

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam parę hmm punktów i uwag
    1. Znarazlam parę błędów, chodzi mi o literówki. Nie tylko w tym rozdziale
    2. Czasami za dużo powtarzasz jedno słowo

    Mam nadzieję, że nie nie zrobisz mi tego i wymyślisz jakieś fajne zwroty akcji, jeżeli można to tak nazwać. Modlę się też o to, żeby Jessica i Oscar nie zostali parą po paru dniach czy tygodniach i żeby nie zakochali się w sobie od razu. A co do choroby i operacji to mam nadzieję, że zrobisz jej kiedyś jakąś krzywdę (wiem głupio to brzmi). Nie pisałaś jaka to choroba więc nie wiem jaka krzywda może jej się stać. Po prostu chce dramy. Coś takiego, że nie będzie mogła tańczyć albo, że choroba będzie powracała. Tak wiem, jestem okropna haha. Czekam na DŁUGI rozdział, mogę poczekać ile chcesz (w granicach rozsądku) ale rozdziały muszą być długie. Są w tedy ciekawsze. @Julaap1994

    OdpowiedzUsuń
  5. ojej piękny rozdział :') nie mogę się doczekać następnego :*
    @2002_dosia

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny rozdział ♥ Strasznie się cieszę,że trafiłam na to ff. Oscar jest strasznie słodki ♥♥♥ czekam na nn @jb_is_my_prince

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam na nastepny:)

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny rozdział! nie mogę się doczekać następnego ♥
    @xcandyxshopx

    OdpowiedzUsuń
  9. swietny, czekam na nastepny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Podoba mi się te ff xx
    Naprawdę dobrze ci idzie oby tak dalej ! ;)x
    A co do rozdziału też jest fajny x
    Wszystko jest dobrze opisane i wgl ;)
    Mam nadzieję że między nimi coś będzie ;3
    Czekam na kolejny ;)
    Pozdrawiam ;*
    Marta :)
    @xRiskItAllx

    OdpowiedzUsuń
  11. ROZDZIAŁ MEGA! CZEKAM NA NASTĘPNY PO PROSTU YGHFUDJI, ALE @Julaap1994 TEŻ MA TROCHE RACJI <3 ILY

    OdpowiedzUsuń
  12. Oł jeje :) nie wiem co piwiedzieć :o no świetny!!:***

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeny świetny <3 Mogłabyś mnie informować na tt?
    @Umm_whateverr

    OdpowiedzUsuń
  14. ooo, tak bardzo chcę już kolejny *.*
    @czaary_maary

    OdpowiedzUsuń
  15. Piszesz na prawdę ciekawie. Czekam na następny rozdział. Zyczę weny kochana ;***
    @Nikaa6969XD

    OdpowiedzUsuń
  16. To jest genialne <3 nie mogę się doczekać następnego rozdziału ^^
    @zaanawetprzeciw

    OdpowiedzUsuń
  17. jejku chcę następny :(

    OdpowiedzUsuń