środa, 31 grudnia 2014

Rozdział 12.

Jeśli możecie to wytrzymajcie do końca i przeczytajcie notkę na dolę, dziękuję.



Gdy wróciłam do domu, przy drzwiach do mojej sypialni stała mama. Kobieta, gdy tylko mnie ujrzała, podbiegła do mnie i mocno mnie przytuliła. 
-Jestem z Ciebie taka dumna. - Wyszeptała. I tylko pomyśleć, że kilka lat temu zapowiadało się, że będziesz idealną baletnicą, a teraz Young Lions. Jak cię rodziłam to już wiedziałam, że będziesz kimś. 
-Przy moich braciach też tak miałaś? 
-Tak.
-Ok, czyli przez kilka godzin porodu myślałaś o tym, że Luke i Jai będą śpiewać? - Zaczęłam się śmiać.
-Ej, a co ty taki humor masz? Dawno Cię takiej nie widziałam, zawsze jakieś problemy, a dzisiaj? Wow.
-O to samo można Ciebie zapytać. - Wymamrotałam.
-Dobra, dobra. Idź już spać, bo późno już.
Bez słowa odwróciłam się na pięcie i weszłam do swojego pokoju. W pomieszczeniu panował cudowny zapach męskich perfum, tylko dlaczego męskich,a nie damskich? Rzuciłam torbę pod łóżko, zdjęłam bluzę. Byłam zmęczona, a do tego odczuwałam znany mi ból. Jednak próbowałam nie myśleć o tym. Chciałam jak najszybciej zapomnieć o bólu, więc nie zostało mi nic lepszego od położenia się spać. Otwierałam szafę, aby wyjąć jakąś bluzkę do spania, gdy nagle z mebla wyskoczył mój starszy brat. Momentalnie odskoczyłam i zaczęłam piszczeć. 
-Niespodzianka? - Krzyknął starszy brat.
-Zabiję Cię kiedyś, obiecuję Ci to. - Westchnęłam, a następnie przytuliłam brata.
Mogło być między nami jak najgorzej, ale myślę, że żadne z nas nie zapomni tego jakim rodzeństwem byliśmy kiedyś. 
-Co ty na to żebyśmy znowu wspólnie nagrali jakiś filmik? Tak jak kiedyś.
-Możemy. - Westchnęłam. -Ale jedna umowa. Nagramy to jutro bo kompletnie nie ma już sił, a do tego noga mnie boli.
-Iść po mamę? 
-Nie, dam radę.
-Nie pytam się czy dasz radę, tylko pytam się o to czy chcesz jechać do szpitala.
-Nie, nie chce. 
-Dobra, idź już spać. Jakby co to krzycz, jestem w pokoju obok.
-Jasne. - Odpowiedziałam kładąc się na łóżku. 


Obudził mnie budzik, delikatnie otworzyłam oczy, a umysł wrócił do świata realnego, a moją nogę ogarnął ból. Usiadłam na łóżku, a następnie głośno westchnęłam. Zegar na ekranie telefonu wskazywał godzinę 6:54. Wstałam powoli z mebla, udałam się w stronę szafki. Każdemu mojemu krokowi towarzyszył ogromny ból, zaczęłam zagryzać usta, aby się nie rozpłakać, dawno nie towarzyszył mi jakikolwiek ból, odzwyczaiłam się od niego. Nie minęła sekunda, a mój starszy brat wpadł do mojego pokoju. 
-Jess, wszystko dobrze? - Zapytał.
-No właśnie nie za bardzo. - Westchnęłam.
Chłopak zaczął szukać leków w mojej szafce z kosmetykami. Znajdywało się tam jedyne jedno ostanie pudełko tabletek przeciwbólowych. Szybko połknęłam prawie całe opakowanie, czyli łącznie 8 tabletek. Miałam ogromną nadzieję, że taka dawka tabletek wystarczy. Normalny człowiek bierze 1, góra 2 tabletki, a ja 8 i do końca nie jestem pewna czy mi pomogą. 
Po upływie kilku minut ból zaczął odpuszczać, więc bez żadnych zmartwień poszłam do łazienki, aby przygotować się na wyjście. Idąc w stronę drzwi, zauważyłam, że brat zaczął iść za mną, odwróciłam się na pięcie i spojrzałam na niego pytająco.
-No co? Pójdę z tobą, martwię się.



*Luke's POV*


Stałem cały czas przy dziewczynie, bo bałem się o nią.  Patrzyłem jak powolnym ruchem poprawiała swoje rzęsy czarna masakra.
- Po co ty się malujesz?
- Jestem wasza siostra. -Wyszeptała - A to nie dodaje mi urody. - Zaśmiała się. 
Nasze życie dzieliło się na 3 etapy. 
1. Jestem w trasie i nie mam dla niej czasu. 
2. Jesteśmy kochającym się rodzeństwem 
3. Jesteśmy typowym rodzeństwem. 
W pewnym momencie zauważyłem, że dziewczyna zaczyna kucać, momentalnie zerwałem się z miejsca, gdzie stałem  i ruszyłem w jej stronę. Spojrzałem w jej oczy, były całe zaszklone.
- Bardzo?
Dziewczyna delikatnie pokiwała głową.
Nie myśląc ani chwili dłużej wziąłem dziewczynę na ręce, a następnie zaniosłem ją do pokoju, wydawało mi się,  że za każdym razem jest coraz lżejsza. Położyłem siostrę na łóżku,  a następnie z paniką w oczach pobiegłem do kuchni, wziąłem znieczulenie, które znajdowało się w małych szklanych pojemniczkach i jedna strzykawkę z najcieńszą  igła.  Od małego boje się igieł,  a teraz sam będę musiał podać siostrze lek. Wróciłem szybko do pokoju, usiadłem przy dziewczynie, pociągnąłem rękaw jej bluzki, aby dostać się jakiejkolwiek żyły.  Napełniłem strzykawkę znieczulenie i wybiłem igłę w żyłę nastolatki.
- Zaraz pomoże. -Wyszeptałem głaszcząc dziewczynę po dłoni.
Patrzyłem jak kolejne łzy spływały po jej policzkach, nie mogłem przestać myśleć o jej bólu, zawsze zadręczała mnie jedna myśl w takich momentach. Dlaczego akurat ona? Dlaczego nie mogę być ja tą osobą?
Chciałbym chociaż przez chwilę przejąć od niej ten ból. Chciałbym, aby przynajmniej przez chwilę nie myślała o tym. Chciałbym chociaż przez chwilę być normalnym nastolatkiem, który nie jest uważany za maszynkę do robienia kasy, chociaż czasami też tak się czuję. 
W życiu żałuję jednej decyzji, że po śmierci Georga tak bardzo odwróciłem się od niej. Zostawiłem ją w najgorszym momencie. Sam bałem się żyć z tą myślą, że obok w pokoju powinien być mój starszy brat. Nadal nie mogę ogarnąć dlaczego on musiał prowadzić ten zasrany samochód. 

*Jessica's POV*

Przebudziłam się w pokoju mojego brata. Rozejrzałam się dookoła.  Zegar wskazywał 18:20, szybko zeszłym z łóżka, a następnie pobiegłam na dół. W salonie czekał na mnie brat wraz z rodzicami. Luke po tym gdy mnie zobaczysz podbiegł do mnie i spytał jak się czuje. Uniosłam delikatnie ramiona. Nie wiedziałam jak się czuję, czułam się nijak, nic nie czułam. Znieczulenie nadal krążyło w moich żyłach.
- Nie wiem od kogo. - Powiedział,  wskazując na bukiet róż, który leżał w wazonie na stole. Z ogromnym zaciekawieniem podeszłam do mebla. Między ogromną ilością kwiatów znajdował się liścik. Wyjęła go delikatnie następnie otworzyłam. 
"Jessica, bardzo Cię przepraszam, ale musieliśmy dzisiaj rano wylecieć.  Nikt nie pomyślał o strefach czasowych, idioci. Jak tylko się o budzisz,  zadzwoń.  Kocham Cię mocno.
Oscar xx ".
Uśmiechnęłam się pod nosem, jednak nie na długo.  Ponownie poczułam ból w prawej nodze. Głośno syknęłam z bólu. 
- Jessica,  wszystko ok? -Zapytała mama zrywając się z kanapy.
Nic jej nie odpowiedziałam. 
-Jedziemy do szpitala?
-Nie, dam rade. - Odpowiedziałam siadając na krześle obok.
- Misiu, my wiemy, że dasz sobie radę,  ale może pojedziemy, co? Dadzą Ci odpowiednie leki i będzie dobrze. Będziesz się lepiej czuła. 
- Naprawdę dam radę.  Przynajmniej tak mi się wydaje.
Nie chciałam słyszeć słowa "Szpital", przynajmniej jeszcze przez 15 dni. Za 16 dni operacja, nie martwię się o to czy się wybudzę czy o to czy będzie bolało. Nie w tym problem. Boję się tego, że jak się obudzę nikogo przy mnie nie będzie.


Wstałam, jak na mnie, bardzo późno.  Było kilka minut po 12. Spotkanie mam umówione na 14 u nas w studiu, wiec bez jakichkolwiek zmartwień,  wstałam powolnym krokiem z łóżka i udałam się do łazienki aby się umalować. Nie odczuwałam jakiegokolwiek bólu, zaczęłam szczypać się po dłoni.
-Jednak żyję. - Powiedziałam sama do siebie, a następnie szeroko się uśmiechnęłam. 


Siedziałam z Jade w studiu i czekaliśmy na resztę nowej ekipy i  naszego trenera, menadżera,  myślę, że można nazwać go takim naszym opiekunem.  Mijały kolejne minuty, a ich nadal nie było. Dziewczyna włączyła jakąś piosenka i zaczęliśmy do niej tańczyć.  Śmiałyśmy się i wygłupiałyśmy się, aż pod koniec piosenki usłyszałam, że ktoś kleszcze, momentalnie odwróciłem głowę.  Był to nasz opiekun i 2 chłopaków w naszym wieku. Jeden z nich  był wysokim blondynem z grzywka zaczesaną do góry, a drugi był trochę niższy od poprzedniego chłopaka,  był azjatą z ciemnymi krótkim włosami. 
- Hej. Jestem Jessica. - powiedziałam wyciągając rękę u blondynowi.
- Jestem Cole. A to Will. -Wskazał na nastolatka.
Było widać,  że chłopak jest nieśmiały, ani razu się nie uśmiechnął. 
- Ja jestem Jade. - Wyszeptała dziewczyna stojąca obok nas.
- Numer 3. Nie może dziś przyjść i bardzo was przeprasza. - Zaśmiała się nasz trener.
- To ekipa osób,  które mają szansę zaistnieć i potrafią tańczyć, tak? -Zapytał Cole.
Wszyscy przytaknęliśmy głową.
- To dlaczego Chachi i Jade tutaj są?  Oczywiście nie mam nic przeciwko, ale dziwnie czuje się przy nich.  Czuje się jak przedszkolak przy gimnazjalistach. Przecież to straszne.
- Przestań. Skoro tutaj jesteś to znaczy, że COŚ  umiesz. - Zaśmiałam się.
- Ile macie lat? - Zapytał Will.
- 16. -Odpowiedziałam.
- Ja 18. - wymamrotała Jade.
- My też, piątka. - Powiedział z uśmiechem na twarzy blondyn.
- Znowu najmłodsza.  Fuck! Dlaczego zawsze ja? Nie możecie wziąć jakiegoś bachora z przedszkola.
- Numer 3. też ma 16 lat. Dacie rade
- Tak, nareszcie.  Nie będę sama.
- Dobra, macie ochotę wpaść na dzisiejszą imprezę u mnie z okazji tego, że jesteśmy grupą.  
- Oczywiście. - Zaśmiała się Jade.
- Tylko od razu zaznaczam, że jest to impreza bezalkoholowa, bo rodzice będą w domu. - Uprzedził chłopak.
- To może ja też przyjdę. - Powiedziałam z śmiechem. 
- To nie imprezka tylko kameralna posiadówka. - Zaśmiał się Will.
- Dobra, ale podajcie jeszcze adres, najwyżej, że macie gdzieś ukryty nadajnik GPS. 


 *Jade's POV*

Umówiłam się z Jess u niej w domu o 18:00, a później na pójdziemy razem na imprezę, nadal nie mogła uwierzyć, że młoda idzie na imprezę. 
- Hej. - Powiedział lekko zawstydzony Luke, który właśnie otworzył mi drzwi.
- Cześć. - Odpowiedziałam, a następnie przekroczyłam próg, co nie było łatwe w kilku centymetrowych szpilkach. 
Między nami zapanowała nie zręczna cisza. Chłopak co chwila spoglądał na zegarek, a ja poprawiłam włosy.
-Co tam u Ciebie?- Zapytał.
-Dobrze, a u Ciebie? 
Na szczęście z tej nie zręcznej, a nawet bardzo nie zręcznej rozmowy wyrwała mnie Jessica. Dziewczyna zbiegała z schodów w ręku trzymając parę czarnych szpilek. 
- Zakładasz je? - Zapytał chłopak.
- Nie, no co ty? Będę trzymała je w ręku tak dla Swagu. - Zaśmiała się, po czym zaczęłam je zakładać.
Stanęłyśmy razem przed lustrem i zaczęłam robić zdjęcia. Byłyśmy bardzo podobnie ubrane, tylko, że ona wyglądała lepiej ode mnie, miałyśmy na sobie czarne kloszowe spódnice,a do tego przylegające crop topy. 
Jessica chwyciła za swój telefon, byłyśmy gotowe.
-Tylko grzeczne mi tam, jasne? -Zapytał z uśmiechem na twarzy Luke zamykając za nami drzwi.
-Oczywiście. - Krzyknęłyśmy równo. 





Pierwsza sprawa.    Mamy dwóch nowych bohaterów. 

Cole











Will




Wiecie  kto jest numerem 3. ?

Druga sprawa.
Proszę Was o komentowanie, bardzo mi na tym zależy i bardzo, ale to bardzo zachęca do dalszej pracy. Jeśli nie chcecie być informowani na tt o nowych rozdziałach wystarczy napisać. Przypominam Wam, że na tt możecie używać #givemeloveff.
Dziękuję wam za ten rok i myślę, że od nowego roku (najbliższy rozdział) zacznie się coś dziać. 
Kocham Was ♥

11 komentarzy:

  1. bezwarunkowo jest to moje ulubioe fanfiction o the fooo i w ogóle
    NIGDY NIE MYŚL O TYM BY GO KOŃCZYĆ PLISSSS

    OdpowiedzUsuń
  2. Dalejjj... szybko no sie wkreciłam

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie!! czekam na next! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham <3 jest świetny i nie mam zielonego pojęcia kto jest 3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe kto to ten nr 3 :3 haha czekam na next'a :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham Will'a ♥
    Jest uroczy ♥
    Kto jest nr 3?
    Wgl czemu ten facio nazywa go nr 3?
    WTF?
    No ok mniejsza.
    Mam nadzieję że ona się w tych szpilkach nie zabije zważając na to że jej noga jest po prostu do dupy XD
    Jeśli możesz to mnie informuj ^^

    Pozdrawiam i Życzę Weny <3

    @Paczek_NIall ♥

    liczę że zajrzysz mi zostawisz komentarz czy podoba ci się czy raczej nie :P

    http://mission-to-perform-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. + Zostałaś nominowana do Liebster Award
      http://mission-to-perform-fanfiction.blogspot.com/p/blog-page.html

      Usuń
  7. ZAAAAAAAYN BEDZIE PEWNIE NUMEREM TRZY

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam ☺ Zostałaś nominowana do Liebster Awards :)
    więcej info tu: http://cahol-the-fooo-fanfiction.blogspot.com/2015/01/nominacja-liebster-award.html
    +świetny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  9. Nominacja do Liebster Blog Award :D xD info tutaj -->
    http://the-vamps-ariana-fanfiction.blogspot.com/2015/01/liebster-blog-award-d.html

    OdpowiedzUsuń