czwartek, 25 grudnia 2014

 Rozdział 11.
(Następny rozdział 29.12.)
Proszę Was o komentarze, bo to naprawdę motywuje 

Otworzyłam oczy, wszędzie było zupełnie ciemno, jednak spod drzwi mojego pokoju wyłaniało się światło, nie zastanawiając się dłużej wstałam z łóżka i poszłam do salonu. Oscar siedział na kanapie i nucił coś pod nosem, zaczesałam włosy do tyłu i podeszłam do chłopaka.
-A ty nie masz co robić? Jest środek nocy. - Zapytał spoglądając na mnie.
-O to samo mogłabym Cię zapytać.
Odsunęłam zeszyt, który leżał koło chłopaka, a następnie usiadłam przy nim. Jednak zeszyt mnie bardzo zaciekawił. Wzięłam go do rąk, a następnie zaczęłam czytać to co było w nim napisane. 


"Head line, rumours and lights
Something's going 'round.
Cold eyes judging our lives, like they know
What's going down.
They wanna read us like a front page story,
Up in their business like a papparazzi
They think we're just another tabloid crush
In the end they don't know about us."

-Sam to napisałeś? -Zapytałam.
Na twarzy chłopaka na chwilę pojawił się delikatny uśmiech. Po dzisiejszym zachowaniu jego fanek nie dziwię mu się, że jest mu smutno, a ja czuję się współwinna tego wszystkiego. Ja jestem powodem tego wszystkiego, gdy nie ja, nie było by tego wszystkiego. Głupie komentarze, plotki, hejty. Zaczęłam wymyślać kolejne zwrotki piosenki, chwyciłam gitarę, która leżała na kolanach u chłopaka i zaczęłam na niej grać, a do tego wymyślać refren. 


If they wanna talk, let 'em talk 
If they wanna whisper, then so what?
They don't know about us
They don't know about us

-Umiesz grać? -Zapytał zdziwiony. 
-Tak, troszkę. Oscar powinieneś iść spać, jest już późno. 
-Problem jest w tym, że nie mogę, cały czas zastanawiam się dlaczego. -Wymamrotał. 
-Oscar, przestań. Proszę Cię, idź spać, a jutro na spokojnie o tym pogadamy, dobrze? 
Chłopak uśmiechnął się i poszedł do swojego pokoju zostawiając mnie samą z kartką z zaczętą piosenką, gitarą. Chwyciłam kartkę i instrument w dłonie i poszłam na balkon. Momentalnie moje ciało otulił chłodny wiatr, jednak za bardzo się tym nie przejęłam. Usiadłam na jednym z foteli, a na drugim położyłam nogi i zaczęłam wymyślać kolejne słowa. 

*Oscar's POV*

Obudził mnie śmiech Felixa z drugiego pokoju, przeczesałem włosy ręką, założyłem bluzkę, a następnie udałem się do pokoju blondyna. W pokoju czekała mnie mała niespodzianka, ponieważ nie było tak żadnej z dziewczyn, blondyn wraz z resztą chłopców grali w jakąś grę na konsoli.
- Dziewczyny poszły się przejść, spotkamy się z nimi na obiedzie. - Powiedział Omar nie odrywając wzroku od ekranu.
-Jezu, człowieku idź spać, wyglądasz jak zombie. - Zaśmiał się Ogge.
Nie miałem ochoty ani chwili dłużej marnować na ich bezlitosne teksty. Wróciłem do sypialni, a wtedy zauważyłem, że moja gitara wraz z zeszytem na podłodze. Podniosłem ją, a zeszyt spadł na podłogę, co spowodowało, że jedna z kartek wypadła, była to wczorajsza piosenka, jednak większa część tekstu była napisana pismem Jessici, wszędzie rozróżnił bym jej charakter pisma. 


No sound, truth cuttin' out,
Like a game of telephone.
New found talk of the town, they don't wanna leave us alone.
(Together:)
They draw attention to he said, she said
Yeah, you're the only one I hear in my head
So, let 'em think we're just a tabloid crush
In the end they don't know about us.

If they wanna whisper, then so what?
They don't know about us
They don't know about us
They don't know about uuuuuh-uuuus.
If they wanna hate, let 'em hate 
Cause it don't matter what they say,
They don't know about us
They don't know about us
They don't know about uuuuuh-uuuus.


They don't know about us 
They don't, no.

(Together:)
Let them say what they say, 
Baby, they can talk all night an day
Let them waist their time
Rumours ain't never gon' change my mind.
Cause when you hold me tight, I know
It's worth to fight, they don't know the truth
They don't know it like we do.

Uśmiechnąłem się pod nosem, a następnie położyłem się z powrotem na łóżku. 


***
-Oscar, może powinniśmy dać sobie spokój, co? - Zapytała Jessica.
-Nie ma takiej opcji. Kocham Cię, a one tego nie zniszczą. 
-Chcesz je stracić? 
Dziewczyna podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła. 
-Pamiętaj o chłopakach. - wyszeptała, a następne wyszła z pokoju. 
Zacząłem bezmyślnie wrzucać swoje ubrania do walizki. Z jednej strony chciałabym być już w domu i mieć na wszystko wyjebane, ale. Sam nie wiem. Wszystko nagle się pieprzy. Wiem, że Jessica też przez to wszystko cierpi, a ja nie spodziewałem się takiego zachowania z ich strony. W pewnym momencie usłyszałem dźwięk mojego telefonu, nie chętnie odebrałem połączenie od brata.  
-Hej stary! Jak tam? - Zapytał.
-Zajebiście. 
-Wiem, że pewnie zawracam Ci głowę, ale chciałem Ci przypomnieć, że za 3 dni wracasz do domu. 
-Jak?
-Samolotem, na jakim ty świecie żyjesz? Mówiłem Ci, że wracacie wszyscy na urodziny brata Felixa. Naprawdę jesteś tak zajęty, że nawet nie czytasz moich sms? 
-Przepraszam, chłopaki wiedzą? 
-Nie, miałeś im o tym powiedzieć. 
-Kurwa! Dobra, zadzwonię póżniej, ucałuj mamę. 

Po tych słowach się rozłączyłem. Szybko wpadłem do pokoju, gdzie siedziała cała reszta.
-Chłopaki, za 3 dni wracamy do Szwecji. - Powiedziałem ledwo co zatrzymując się przed ścianą. 
-Niby dlaczego? - Zapytał Omar.
Momentalnie ujrzałem minę Jessici. Dziewczyna spuściła głowę i wyszła z pokoju. Gdy chciałem pójść za nią odezwała się Jade, która chwyciła mnie za ramię. 
-Ja pójdę, ty jeszcze pogorszysz wszystko. - Wyszeptała. 
Miałem już dość tego wszystkiego, wczoraj hejty na nas, dzisiaj nie spodziewany powrót do domu. Było mi coraz bardziej żal dziewczyny. W pewnym momencie do apartamentu wpadła Matydla. 
-Siema młodzieży! Mam nadzieję, że jesteście wypoczęci. Dziewczyny, jedziecie ze mną po jeszcze musimy zahaczyć o pewien sklep.
-Mogę wiedzieć jaki sklep? - Zapytała Jade wychodząc z pokoju z torbą podróżną na ramieniu.
Kobieta wyciągnęła w stronę nastolatek dłoń, po czym zaczęła piszczeć i skakać z radości.
-Oświadczył Ci się? - Spytała wychodząc z pokoju Jessica, która ciągnęła za sobą kolorową walizkę.
-Tak. Jedziemy wybrać sukienkę. - Oświadczyła kobieta poprawiając swoją ołówkową spódnice. 
-Naprawdę?  Nawet nie wiesz jak się ciesze. -Powiedziała Jessica przytulając Matyldę.
-Nareszcie. Ile można czekać? Prawie 2 lata minęły odkąd jesteście razem. 
-Dobra, idziemy bo mam umówioną konsultantkę w salonie ślubnym. Chłopaki,  jutro na 10 na próbie, jasne? Tylko błagam nie spóźnijcie się. Musimy pogadać. 
Nie minęła sekunda a dziewczyny wyszły bez słowa z pokoju. Nawet się ze mną nie pożegnała. Momentalnie odwróciłem się na pięcie i wróciłem do swojego pokoju. 


*Jessica ' s POV*

Siedziałam na eleganckiej skórzanej kanapie, a wokół mnie wisiało pełno białych sukien. Balowe, które przypominały sukienki księżniczek,  suknie o kształcie syreny, z dużo ilością cyrkonii,  ślicznie ozdobione welony, wianki z białych róży, wszystko było takie magiczne. Czułam się jak mała księżniczka w świecie dla dorosłych,  coś nieosiągalnego. W pewnym momencie z pokoju obok wyszła Matylda. Ubrana w delikatna jedwabista sukienkę,  która sięgała jej do kostek wyglądała idealnie. Stanęła przed ogromnym zakrzywionym lustrem i obracała się  dookoła. Jednak stwierdziła że jest za skromna i wróciła z powrotem do pokoju, aby przymierzyć balowe,  którą wybrałam.  
-Postanowiłam, że zostaje z tobą.  Nie chce Cię zostawiać.  Przez ten wyjazd zrozumiałam ze jesteś dla mnie jak siostra. Najwyżej będę pracowała do końca życia jako kelnerka. 
- Żółwik, ja będę pracować jako barmanka w kręgielni.  - powiedziałam z uśmiechem na twarzy. 
- Tylko obiecaj mi jedno. Nie zostawisz mnie. 
- Nigdy. - powiedziałam kładąc rękę na piersi.

***
-Przepraszam. - Powiedziałam wpadając do sali, gdzie już od godziny odbywała się próba. 
Widziałam po ich minach ze coś jest nie tak. Rozejrzałam się uważnie po pomieszczeniu, brakowało mi dwóch osób.  Sophie i Lucy.  
- Lucy wyjechała z Braianem, a Sophie zniknęła. 
-Spróbuj się do niej dodzwonić,  jeśli nie to dzwoń do Zayna. - Rozkazałam dziewczynie. 
Było już późno,  Matylda ma przyjść z kimś i ogłosić nam coś ważnego, a ich nie ma. Byłam załamana.  Nie wiedziałam z kim przyjdzie, o czym chce nam powiedzieć, wczoraj pokłóciłam się z Lucy, bo stwierdziła,  że chce przeprowadzić się z chłopakiem do Nowego Yorku, a do tego od wczoraj nie odzywam się do Oscara. Wszystko momentalnie się niszczy. Nie zdążyłam odłożyć plecaka do szatni, a już usłyszałam jak ktoś wchodzi do sali. Szybko odwróciłem wzrok, była to Matylda z mężczyzną mniej więcej w wieku mojego taty. 
-Hej.A teraz mała niespodzianka dla was. - Powiedziała idąc w naszą stronę. -To jest John. Jest w grupie Lions. -Kontynuowała
-Jak wiecie żywotność Young Lions się kończy i szukaliśmy kilku utalentowanych młodych ludzi i pomyślałem o was. Co może być lepszego od dwóch młodych,  ślicznych i zdolnych nastolatek? No właśnie, nic. Tylko jest jeden problem. Jesteście dziewczynami, a ja wiecie nigdy nie było u nas dziewczyn, ale postanowiliśmy coś zmienić.   
Po słowach mężczyzny na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech, a wzrok od razu powędrował na Jade.
- Żartuje Pan, prawda? -Zapytałam lekko nie dowierzając jego słowom.
- Nie. Grupa składa się z Was i 3 chłopców. Mam nadzieje ze dacie sobie jakoś rade i nie zabijcie się tam. Pierwsze spotkanie w poniedziałek. - Powiedział. 
W głowie zaczęłam liczyć za ile to dni będzie. 
-Ale to jest za 2 dni. 
Za tyle samo dni co Oscar wyjeżdża do Szwecji. 
-Mam nadzieje, ze to dla was żaden problem. - Wymamrotał mężczyzna. - Ja będę już lecieć.  Zadzwonię do was jutro wieczorem i powiem Wam gdzie się spotykamy..
Po kilku sekundach mężczyzna wyszedł z pomieszczenia, a ja ukucnęłam i zaczęłam płakać.  Czuliście się kiedyś tak, że moglibyście iść ulicą, zarzucając włosami do tyłu i mówić do ludzi "Bitch please, I'm Famous", no właśnie, teraz się tak czuję. Mogła bym płakać skacząc z radości. 
- Nawet nie wiecie, jak jestem z Was dumna. - wyszeptała kobieta siadając przy mnie i głaszcząc mnie po głowie.  
Po chwili wstałam do Jade i mocno ją przytuliłam.
-Ogarniasz to? My? W Young Lions? Przecież to nie możliwe.
-Pomyśl o tym, że zajmujesz miejsce Briana albo Iana. - Powiedziała z ogromnym uśmiechem.
-Co z dziewczynami? - Zapytałam po chwili.
-Lucy wyjeżdża z Brianem, a Sophie wyjeżdża do Anglii.
-A może je przekonamy żeby zostały, co? - Zaproponowałam.
-To nie ma sensu, wybrali Was, nie ich. Dziewczyny przynajmniej raz pomyślcie tylko o sobie. To jest wasza szansa. Jeśli Lucy będzie chciała nadal tańczyć, zrobi to. A co do Sophie to dobrze wiecie. - Powiedziała kobieta.

Wiem, że jest to dla nas ogromna szansa, ale to oznacza koniec naszej czwórki. Koniec tych czterech dziewczyn, które tańczyły gdzie tylko mogły. Koniec z naszymi wywiadami, sesjami czy nawet otwartymi zajęciami dla młodych tancerzy. Pamiętam nasze pierwsze wspólne zdjęcie, byłam wtedy praktycznie dwa razy niższa od Sophie, a w dresy, w które byłam wtedy ubrana już od dawna są dla mnie za duże. Zmieniłyśmy się wszystkie, każda po kolej. Zaczynając nawet o sposobie ubierania. Na samą myśl o tym zaczynam się uśmiecham.

Co chwila spoglądałam na Oscara, który był bardziej zajęty telefonem niż tym, że oddycha.
-Oscar, możemy pogadać? -Zapytałam.
Niestety nie otrzymałam odpowiedzi, wiedziałam, że mnie olał. Zrobiło mi się smutno, wiedziałam o tym, że mnie usłyszał, jednak zignorował mnie. Wyjęłam z kieszeni w bluzie telefon i napisałam do chłopaka sms.

"Masz w ogóle zamiar ze mną rozmawiać?"

Blondyn po chwili przeczytał wiadomość i wskazał na drzwi, po czym wyszedł z sali, a ja zrobiłam to samo.
-Możesz przestać mnie ignorować? - Zapytałam patrząc chłopakowi prosto w oczy.
-Nie ignoruję cię.
-Nie? Oscar, proszę Cię. Cały czas patrzysz w ten zasrany telefon czy Ciebie w ogóle obchodzi to co się tutaj dzieje? Za kilka dni wyjeżdżasz, zostawiasz mnie samą.
-Nigdzie Cię nie zostawiam. A patrzę w ten zasrany telefon, aby jakimś cudem przełożyć nas występ, abyś ty mogła iść na to spotkanie, a później wyjechać z nami.
-Nie mogłeś mi powiedzieć? - Zapytałam.
-Chciałem zrobić Ci niespodziankę, ale ty musisz wszystko od razu wiedzieć. - Powiedział, po czym pocałował mnie w czoło.
-O nic Cię nie prosiłam, sam powiedziałeś. - Wymamrotałam.
-Dobra, niech Ci będzie. Jutro musimy się wcześniej spotkać.
-Dlaczego?
-Niespodzianka. - Odpowiedział stanowczym głosem.




5 komentarzy:

  1. hasduouaoisduoaisduouxvoxcyzvuedtquyctodfsidfyosdfuiu
    jezuuuu jak dobrze, ze sie pogodzili !! ♥
    słodko dzisiaj i ta niespodzianka slkfldkjflksdpovxoicvx
    jejkuuu *.*
    Czekam na nastepny!!
    @and_disappear xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisałam już, że Ciebie uwielbiam?
    Dzięki Tobie poznałam 4 niesamowitych chłopaków, jestem Ci okropnie wdzięczna i nie umiem Ci nawet dostatecznie podziękować za to co zrobiłaś dla mnie...

    Uwielbiam to ff, każdy rozdział jest idealny, wkładasz w to całe serce i to od razu widać. Naprawdę uważam, że masz talent pisarski i twierdzę, że zasługujesz, aby to ff było dużo bardziej znane...

    Mam dla Ciebie jedną radę: rób dalej to co kochasz, nie poddawaj się nigdy, bo to co robisz jest wspaniałe.

    Zdaję sobie sprawę, że ten komentarz jest taki chaotyczny, przepraszam za to...

    Jeśli kiedykolwiek miałabyś ochotę z kimś popisać, to jestem chętna poznać chociaż odrobinę takiej wspaniałej osoby...

    P.S. To chyba najdłuższy komentarz jaki kiedykolwiek dodałam x

    @pldirectioners2

    OdpowiedzUsuń
  3. cudeo! ♥
    Czkam na next :D
    kocham to ff

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest super! I ogólnie piszerz bardzo ciekawie <3 Aż chce się czytać <3 Czekamna next <3

    OdpowiedzUsuń